Słoneczny Brzeg

Za oknem ponura, deszczowa jesień więc zdjęciami wracam do ciepłych, słonecznych wakacyjnych dni. W tym roku wraz z rodziną wybrałem się do Słonecznego Brzegu na Bułgarskiej Riwierze. Bułgaria zawsze mi się kojarzyła z “wczasami w bratnim kraju”, miejscem gdzie pokolenie moich rodziców jeździło na egzotyczne wakacje. Faktem jest że rozkwit turystyki w tamtym rejonie morza czarnego przypada właśnie na lata 70-te ubiegłego wieku. Wiele hoteli ma tą charakterystyczną architekturę komunizmu. Oczywiście są też zupełnie nowe hotele, te stare przechodzą remonty i odświeżenia zarówno w środku jak i na zewnątrz.

 

Sam Słoneczny Brzeg jest miejscowością stricte turystyczną, wszędzie są kramy, budki z lodami i innymi smakołykami. Można zrobić sobie tatuaż lub udać się do “fish SPA” gdzie małe rybki oskubią stopy. Wzdłuż plaży ciągnie się promenada na której od samego rana do godzin późno wieczornych tętni życie.  Jako że mieszkaliśmy w hotelu przy samej plaży z oknami na tą właśnie promenade, to wieczorem / nocą ten hałas był odrobinę uciążliwy.

 

Po przejściu na druga stornę promendy wchodzi się na dużą, piaszczystą plażę. Słoneczny Brzeg oferuje cały przekrój sportów wodnych: skutery, latanie na spadochronie za  łódką, jazda na bananie. Generalnie dla lubiących takie aktywności jest co robić, a po różnorakich atrakcjach można po prostu popływać w ciepłych wodach Morza Czarnego.

 

Ciekawym miejscem w okolicy jest miasteczko Nessebar a dokładniej jego stara część. Położona na cyplu osada założona w zamierzchłych czasach jest jednym wielkim zabytkiem.  Bardzo dobrze zachowane są tam domu z charakterystycznym “designem”. Otóż parter, gdzie znajdowały się magazyny i składy, jest zbudowany z kamienia, natomiast mieszkalne piętro zbudowane jest z drewna. Tworzy to ciekawy wygląd uliczek. Obecnie bardzo dużo tam różnych restauracji z klimatycznymi tarasami zawieszonymi nad urwiskiem.